poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział II "Czy ja do cholery mam ogon?!"

Zaczęłyśmy iść w stronę mojego domu. Złapała mnie kolka, a ból był coraz mocniejszy, W końcu nie wytrzymałam i zatrzymałam się. Oddychałam z trudnością.
- Em, co ci jest? - zapytała mnie Kat marszcząc lekko brwi.
- Nie wiem. Ale boli mnie w klatce piersiowej i ledwo co oddycham. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Czemu mi nic nie powiedziałaś?
- Nie wiem...Nie chciałam cię mart... - nie skończyłam, bo straciłam równowagę i potknęłam się o kamień, upadłam na ziemię. Oparłam się na rękach i kolanach. Kate uklękła przy mnie. - Odsuń się, Kat. - zakazałam jej.
- Daj spokój widziałam gorsze rzeczy niż rzygi.
- Nie to coś o wiele gorszego... - nie wiedziałam skąd to wiem, ale miałam takie przeczucie. Z klubu wyszli ci trzej kolesie, którzy się na nas gapili. Wszyscy troje na mnie spojrzeli, ale ten z czarnymi oczami ze współczuciem. Jakby chciał mi pomóc, ale nie mógł, bo coś mu tego zabraniało.
Wygięłam się w łuk z bólu. Zaczęłam płakać.
- Em, co się dzieje do cholery?! - Kat była zdezorientowana i przerażona. Jej oczy były całkiem czarne i pełne łez.
- Kate,uciekaj stąd ! Już ! Prosto do mojego domu !
- Ale... - zaczęła protestować.
- Już ! - przerwałam jej.
- Nigdzie bez ciebie nie idę. Po pierwsze : jesteś moja przyjaciółką,po drugie : Louis mnie zabije, jak wrócę do twojego domu, sama bez ciebie. - Powiedziała. Wiedziałam,że to nie wróży nic dobrego. Miałam bardzo mocne przeczucie, że w domu by była bezpieczniejsza. Znowu przeszedł mnie ten okropny ból. Tylko, ze sto razy mocniej. Zawyłam. Zauważyłam, że czarnooki chłopak zatrzymał się jak wyryty i odwrócił się do mnie. Widziałam w jego oczach współczucie i ból. Wiedziałam, że chciał do mnie podejść i mi pomóc. Zrobił pierwszy krok w moją stronę, ale zielonooki chłopak warknął coś do niego i - niestety - ten, który się na mnie gapił w klubie, odwrócił się i zaczął iść w przeciwną stronę.
Nie wiedziałam co się dzieje. Głowa zaczęła mnie cholernie boleć. Znowu wygięłam się w łuk. Kat zaczęła coś do mnie krzyczeć, ale ja jej już nie słyszałam. Nic nie słyszałam i nie widziałam. Ogarnęła mnie nicość. Upadłam. Nie miałam siły się podnieść. Ale i tak próbowałam. I nagle ktoś pomógł mi się podnieść. Zamrugałam parę razy żeby rozwiać ciemność.
I zobaczyłam go. Jego czarne oczy ze srebrnymi plamkami wpatrywały się w moje. Chłopak, który gapił się na mnie w klubie pomógł mi podnieść się na ręce. Spuściłam wzrok na asfalt. Boże jego oczy były takie ładne… Spojrzałam na dwóch pozostałych kolesi. Jeden z nich, ten z zielonymi oczami patrzył na mnie z pogardą, a drugi ze współczuciem, ale i szczyptą satysfakcji.
Oddychałam z trudnością. Zauważyłam, że z oczu Kat poleciały pierwsze łzy. Ja płakałam już tak mocno, że chyba mocniej się już nie dało. Ból był nie do zniesienia.
- Rozsuń bardziej ręce – usłyszałam głos chłopaka przede mną. – Nogi też. Spróbuj oprzeć się bardziej na stopach niż na kolanach. Pochyl się do przodu. – Zrobiłam to co kazał. Złapał mnie za ramiona. Kiedy wykonałam jego polecenie oddychało mi się o wiele lepiej. Nagle zaczęłam warczeć. Nisko i groźnie. Tak jak warczą wilki przed atakiem. Czułam się dziwnie. Ból już tak bardzo mi nie dokuczał, a ja czułam się, jakbym była na haju.
- Jeżeli czujesz się jak po wpływem marihuany to pokiwaj głową. – powiedział chłopak. Pokiwałam głową. – Oddychaj powoli i głęboko.
- Oho, Jack jakiś ty się opiekuńczy zrobił. – odezwał się zielonooki chłopak z rozbawieniem.
- Zamknij się Adam – odparował Jack.
Zaczęłam warczeć coraz głośniej. W końcu był przełom. Poczułam jak moje ręce i nogi się wydłużają, twarz też. Poczułam jak rosnę. Złapał mnie skurcz. Bolało, ale to był przyjemny ból. I nagle, kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że wszystko się wyostrzyło, a ja stałam na czterech łapach(?!) nad Jackiem. Plamki na jego oczach się powiększyły. Widziałam, że jest usatysfakcjonowany. Spojrzałam na jego pozostałych towarzyszy. W oczach zielonookiego chłopaka… chyba Adama widziałam niedowierzanie i odrobinę podziwu, a w oczach tego drugiego… zaraz, zaraz przecież to był Sebastian! Mój i Kate przyjaciel z gimnazjum ! Widziałam, że był zdziwiony. Uśmiechnął się do mnie przyjacielsko. Spojrzałam na Kate. Była przerażona.
***
Kiedy Em stanęła od razu wiedziałam, że coś jest nie tak.
- Em, co ci jest? - zapytałam ją.
- Nie wiem. Ale boli mnie w klatce piersiowej i ledwo co oddycham. - odpowiedziała. Co?!
- Czemu mi nic nie powiedziałaś?
- Nie wiem...Nie chciałam cię mart... - nie skończyła, bo straciła równowagę i potknęła o kamień, upadła na ziemię. Oparła się na rękach i kolanach. Uklękłam przy niej. - Odsuń się, Kate.
- Daj spokój widziałam gorsze rzeczy niż rzygi. - odpowiedziałam nieprzekonana.
- Nie to coś o wiele gorszego... - powiedziała z pewnością. Z klubu wyszli ci trzej kolesie, którzy się na nas gapili. Wszyscy troje spojrzeli Em. Zielonooki zahaczył o mnie, puścił mi oczko?
Emily wygięła się w łuk. Zaczęła płakać.
- Em, co się dzieje do cholery?! - zapytałam. Byłam przerażona, a oczy miałam pełne łez.
- Kate,uciekaj stąd ! Już ! Prosto do mojego domu !
- Ale...
- Już ! - przerwała mi.
- Nigdzie bez ciebie nie idę. Po pierwsze : jesteś moja przyjaciółką,po drugie : Louis mnie zabije, jak wrócę do twojego domu, sama bez ciebie. - Powiedziałam. Em zawyła ,a czarnooki chłopak zatrzymał się jak wyryty i odwrócił. W jego oczach czaiło się współczucie i ból gdy patrzył na Emily. Chciał podejść i pomóc. Zrobił pierwszy krok w naszą stronę, ale zielonooki chłopak warknął do niego coś co zabrzmiało jak „Daj jej to zrobić samej”- i niestety - odwrócił się i zaczął iść w przeciwną stronę.
Em znów wygięła się w łuk. Zaczęłam krzyczeć jej imię i potrząsać nią, ale ona nie reagowała. Upadła i próbowała się podnieść, lecz zabrakło jej siły. Spojrzałam w stronę chłopaków z klubu. Stali na końcu ulicy i patrzyli. Ciemnooki podbiegł do nas nie zwracając uwagi na protesty kolegów, którzy pobiegli za nim. Jeden wydawał się znajomy... ale nie to było teraz ważne! „Chłopak Em” lekko mnie od niej odepchnął i pomógł jej wstać. A z moich oczu zaczęły płynąć łzy.
Emily również płakała.
- Rozsuń bardziej ręce – polecił ciemnooki – Nogi też. Spróbuj oprzeć się bardziej na stopach niż na kolanach. Pochyl się do przodu. – Em wykonała te wszystkie polecenia, a on złapał ją za ramiona. W innych okolicznościach zapewne zaczęłabym się śmiać ale teraz byłam przerażona. Nagle zaczęła warczeć. Nisko i groźnie. Tak jak warczą wilki przed atakiem.
- Jeżeli czujesz się jak po wpływem marihuany to pokiwaj głową. – Em przytaknęła– Oddychaj powoli i głęboko.
- Oho, Jack jakiś ty się opiekuńczy zrobił. – odezwał się zielonooki chłopak z rozbawieniem. Posłałam mu mordercze spojrzenie. Jak on mógł?!
- Zamknij się Adam – odparował Jack.
Em warczała coraz głośniej. Jej ręce i nogi zaczęły się wydłużać, twarz też. Znacząco urosła. I nagle, nie patrzyłam na wątłe ciało mojej przyjaciółki tylko na wielką bestię stojącą na czterech łapach nad Jackiem. To był wilk. Wielki wilk o rdzawej sierści. Zaczęłam się trząść, odsunęłam się możliwie najdalej od bestii. Jej łeb powoli odwrócił się w moją stronę. Miała oczy Emily.
________________________________________________________________________
Krótszy niż poprzedni :'( 
Bardzo przepraszamy (to głównie wina Kat) i obiecujemy, że następny będzie dłuższy!!!
Dzięki, że czytacie
Kat&Em 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

5 komentarzy:

  1. ,,bardzo przepraszamy ze taki krotki (to głównie wina kat)"hahaha *padłam* nic dodać nic ująć świetne! !! jedna mała uwaga przynudziło mnie trochę jak kat opowiadała o tym samym ale i tak niesamowite mam pytanie czy będziecie wstawiać rozdziały w jakiś terminach czy raz tak raz tak? Pozdrawiam sophie-travel.blogger.com (wchodzić i lajkowac :*)
    I jak wyjdzie książka to powiadomcie:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta... Ja jak zwykle nawalam ;) Weźmiemy twoją uwagę do serca ale chodziło też o pokazanie uczuć Kat podczas przemiany jej przyjaciółki. Co do terminów... zobaczymy. Postaram się wstawiać mniej więcej regularnie ale nie jestem zbyt sumienną osóbką.
      Kat

      Usuń
  2. Właśnie zostałaś nominowana do LBA.
    O więcej informacji zapraszam do mnie:
    zuzuopowiada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie kolejny wpis???
    Nie mogę się doczekać. :)

    OdpowiedzUsuń