Zaczęłyśmy
iść w stronę mojego domu. Złapała mnie kolka, a ból był coraz
mocniejszy, W końcu nie wytrzymałam i zatrzymałam się. Oddychałam
z trudnością.
-
Em, co ci jest? - zapytała mnie Kat marszcząc lekko brwi.
-
Nie wiem. Ale boli mnie w klatce piersiowej i ledwo co oddycham. -
odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-
Czemu mi nic nie powiedziałaś?
-
Nie wiem...Nie chciałam cię mart... - nie skończyłam, bo
straciłam równowagę i potknęłam się o kamień, upadłam na
ziemię. Oparłam się na rękach i kolanach. Kate uklękła przy
mnie. - Odsuń się, Kat. - zakazałam jej.
-
Daj spokój widziałam gorsze rzeczy niż rzygi.
-
Nie to coś o wiele gorszego... - nie wiedziałam skąd to wiem, ale
miałam takie przeczucie. Z klubu wyszli ci trzej kolesie, którzy
się na nas gapili. Wszyscy troje na mnie spojrzeli, ale ten z
czarnymi oczami ze współczuciem. Jakby chciał mi pomóc, ale nie
mógł, bo coś mu tego zabraniało.
Wygięłam
się w łuk z bólu. Zaczęłam płakać.
-
Em, co się dzieje do cholery?! - Kat była zdezorientowana i
przerażona. Jej oczy były całkiem czarne i pełne łez.
-
Kate,uciekaj stąd ! Już ! Prosto do mojego domu !
-
Ale... - zaczęła protestować.
-
Już ! - przerwałam jej.
-
Nigdzie bez ciebie nie idę. Po pierwsze : jesteś moja
przyjaciółką,po drugie : Louis mnie zabije, jak wrócę do twojego
domu, sama bez ciebie. - Powiedziała. Wiedziałam,że to nie wróży
nic dobrego. Miałam bardzo mocne przeczucie, że w domu by była
bezpieczniejsza. Znowu przeszedł mnie ten okropny ból. Tylko, ze
sto razy mocniej. Zawyłam. Zauważyłam, że czarnooki chłopak
zatrzymał się jak wyryty i odwrócił się do mnie. Widziałam w
jego oczach współczucie i ból. Wiedziałam, że chciał do mnie
podejść i mi pomóc. Zrobił pierwszy krok w moją stronę, ale
zielonooki chłopak warknął coś do niego i - niestety - ten, który
się na mnie gapił w klubie, odwrócił się i zaczął iść w
przeciwną stronę.
Nie
wiedziałam co się dzieje. Głowa zaczęła mnie cholernie boleć.
Znowu wygięłam się w łuk. Kat zaczęła coś do mnie krzyczeć,
ale ja jej już nie słyszałam. Nic nie słyszałam i nie widziałam.
Ogarnęła mnie nicość. Upadłam. Nie miałam siły się podnieść.
Ale i tak próbowałam. I nagle ktoś pomógł mi się podnieść.
Zamrugałam parę razy żeby rozwiać ciemność.
I
zobaczyłam go. Jego czarne oczy ze srebrnymi plamkami wpatrywały
się w moje. Chłopak, który gapił się na mnie w klubie pomógł
mi podnieść się na ręce. Spuściłam wzrok na asfalt. Boże jego
oczy były takie ładne… Spojrzałam na dwóch pozostałych kolesi.
Jeden z nich, ten z zielonymi oczami patrzył na mnie z pogardą, a
drugi ze współczuciem, ale i szczyptą satysfakcji.
Oddychałam
z trudnością. Zauważyłam, że z oczu Kat poleciały pierwsze łzy.
Ja płakałam już tak mocno, że chyba mocniej się już nie dało.
Ból był nie do zniesienia.
-
Rozsuń bardziej ręce – usłyszałam głos chłopaka przede mną.
– Nogi też. Spróbuj oprzeć się bardziej na stopach niż na
kolanach. Pochyl się do przodu. – Zrobiłam to co kazał. Złapał
mnie za ramiona. Kiedy wykonałam jego polecenie oddychało mi się o
wiele lepiej. Nagle zaczęłam warczeć. Nisko i groźnie. Tak jak
warczą wilki przed atakiem. Czułam się dziwnie. Ból już tak
bardzo mi nie dokuczał, a ja czułam się, jakbym była na haju.
-
Jeżeli czujesz się jak po wpływem marihuany to pokiwaj głową. –
powiedział chłopak. Pokiwałam głową. – Oddychaj powoli i
głęboko.
-
Oho, Jack jakiś ty się opiekuńczy zrobił. – odezwał się
zielonooki chłopak z rozbawieniem.
-
Zamknij się Adam – odparował Jack.
Zaczęłam
warczeć coraz głośniej. W końcu był przełom. Poczułam jak moje
ręce i nogi się wydłużają, twarz też. Poczułam jak rosnę.
Złapał mnie skurcz. Bolało, ale to był przyjemny ból. I nagle,
kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że wszystko się wyostrzyło, a
ja stałam na czterech łapach(?!) nad Jackiem. Plamki na jego oczach
się powiększyły. Widziałam, że jest usatysfakcjonowany.
Spojrzałam na jego pozostałych towarzyszy. W oczach zielonookiego
chłopaka… chyba Adama widziałam niedowierzanie i odrobinę
podziwu, a w oczach tego drugiego… zaraz, zaraz przecież to był
Sebastian! Mój i Kate przyjaciel z gimnazjum ! Widziałam, że był
zdziwiony. Uśmiechnął się do mnie przyjacielsko. Spojrzałam na
Kate. Była przerażona.
***
Kiedy
Em stanęła od razu wiedziałam, że coś jest nie tak.
-
Em, co ci jest? - zapytałam ją.
-
Nie wiem. Ale boli mnie w klatce piersiowej i ledwo co oddycham. -
odpowiedziała. Co?!
-
Czemu mi nic nie powiedziałaś?
-
Nie wiem...Nie chciałam cię mart... - nie skończyła, bo straciła
równowagę i potknęła o kamień, upadła na ziemię. Oparła się
na rękach i kolanach. Uklękłam przy niej. - Odsuń się, Kate.
-
Daj spokój widziałam gorsze rzeczy niż rzygi. - odpowiedziałam
nieprzekonana.
-
Nie to coś o wiele gorszego... - powiedziała z pewnością. Z klubu
wyszli ci trzej kolesie, którzy się na nas gapili. Wszyscy troje
spojrzeli Em. Zielonooki zahaczył o mnie, puścił mi oczko?
Emily
wygięła się w łuk. Zaczęła płakać.
-
Em, co się dzieje do cholery?! - zapytałam. Byłam przerażona, a
oczy miałam pełne łez.
-
Kate,uciekaj stąd ! Już ! Prosto do mojego domu !
-
Ale...
-
Już ! - przerwała mi.
-
Nigdzie bez ciebie nie idę. Po pierwsze : jesteś moja
przyjaciółką,po drugie : Louis mnie zabije, jak wrócę do twojego
domu, sama bez ciebie. - Powiedziałam. Em zawyła ,a czarnooki
chłopak zatrzymał się jak wyryty i odwrócił. W jego oczach
czaiło się współczucie i ból gdy patrzył na Emily. Chciał
podejść i pomóc. Zrobił pierwszy krok w naszą stronę, ale
zielonooki chłopak warknął do niego coś co zabrzmiało jak „Daj
jej to zrobić samej”- i niestety - odwrócił się i zaczął iść
w przeciwną stronę.
Em
znów wygięła się w łuk. Zaczęłam krzyczeć jej imię i
potrząsać nią, ale ona nie reagowała. Upadła i próbowała się
podnieść, lecz zabrakło jej siły. Spojrzałam w stronę chłopaków
z klubu. Stali na końcu ulicy i patrzyli. Ciemnooki podbiegł do nas
nie zwracając uwagi na protesty kolegów, którzy pobiegli za nim.
Jeden wydawał się znajomy... ale nie to było teraz ważne!
„Chłopak Em” lekko mnie od niej odepchnął i pomógł jej
wstać. A z moich oczu zaczęły płynąć łzy.
Emily
również płakała.
-
Rozsuń bardziej ręce – polecił ciemnooki – Nogi też. Spróbuj
oprzeć się bardziej na stopach niż na kolanach. Pochyl się do
przodu. – Em wykonała te wszystkie polecenia, a on złapał ją za
ramiona. W innych okolicznościach zapewne zaczęłabym się śmiać
ale teraz byłam przerażona. Nagle zaczęła warczeć. Nisko i
groźnie. Tak jak warczą wilki przed atakiem.
-
Jeżeli czujesz się jak po wpływem marihuany to pokiwaj głową. –
Em przytaknęła– Oddychaj powoli i głęboko.
-
Oho, Jack jakiś ty się opiekuńczy zrobił. – odezwał się
zielonooki chłopak z rozbawieniem. Posłałam mu mordercze
spojrzenie. Jak on mógł?!
-
Zamknij się Adam – odparował Jack.
Em
warczała coraz głośniej. Jej ręce i nogi zaczęły się wydłużać,
twarz też. Znacząco urosła. I nagle, nie patrzyłam na wątłe
ciało mojej przyjaciółki tylko na wielką bestię stojącą na
czterech łapach nad Jackiem. To był wilk. Wielki wilk o rdzawej
sierści. Zaczęłam się trząść, odsunęłam się możliwie
najdalej od bestii. Jej łeb powoli odwrócił się w moją stronę.
Miała oczy Emily.
________________________________________________________________________
Krótszy niż poprzedni :'(
Bardzo przepraszamy (to głównie wina Kat) i obiecujemy, że następny będzie dłuższy!!!
Dzięki, że czytacie
Kat&Em
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
,,bardzo przepraszamy ze taki krotki (to głównie wina kat)"hahaha *padłam* nic dodać nic ująć świetne! !! jedna mała uwaga przynudziło mnie trochę jak kat opowiadała o tym samym ale i tak niesamowite mam pytanie czy będziecie wstawiać rozdziały w jakiś terminach czy raz tak raz tak? Pozdrawiam sophie-travel.blogger.com (wchodzić i lajkowac :*)
OdpowiedzUsuńI jak wyjdzie książka to powiadomcie:*
Ta... Ja jak zwykle nawalam ;) Weźmiemy twoją uwagę do serca ale chodziło też o pokazanie uczuć Kat podczas przemiany jej przyjaciółki. Co do terminów... zobaczymy. Postaram się wstawiać mniej więcej regularnie ale nie jestem zbyt sumienną osóbką.
UsuńKat
Heh ok :*
UsuńWłaśnie zostałaś nominowana do LBA.
OdpowiedzUsuńO więcej informacji zapraszam do mnie:
zuzuopowiada.blogspot.com
Gdzie kolejny wpis???
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać. :)